Klops to takie „mielone dla leniwych” – nie trzeba lepić pojedynczych kotletów, smażyć ich ani dopiekać – w klopsie wykorzystujemy samo mielone mięso i dodatki smakowe, piekąc je razem po odpowiednim przygotowaniu. Włoski klops jest przepyszny i charakterny – aromatyczny od uprażonego kopru i dosłownie tryskający smakiem. Tą pieczeń rzymską najpierw tylko podpiekamy, a później przenosimy do pomidorowego sosu i pieczemy w nim – mięso zostaje kruche i bardzo soczyste. Na ciepło – idealna na obiad, na zimno – na kanapki. I w obu formach to czysta poezja!
Mielone mięso, jeśli źle je potraktujemy i za długo poddamy działaniu wysokiej temperatury, bardzo często robi się za suche, wiórowate i po prostu niesmaczne. Kotlety mielone często zdarza nam się przesmażyć – wtedy ratuje nas podanie ich z sosem. A pieczenie mielonego mięsa w formie klopsa jest i szybkie, i efektywne – mięso zyskuje podpieczoną skórkę która zamyka jego płyny wewnątrz. Pieczenie w sosie i dodatek mocno nawilżonego cebulą i mlekiem czerstwego chleba sprawia, że ten włoski klops zostaje puszysty, lekki i niesamowicie wilgotny.
Paprykę myjemy, osuszamy, pozbawiamy gniazda nasiennego i drobniutko siekamy – dobrze sprawdzi się też pulsacyjne potraktowanie jej rozdrabniaczem do jarzyn/ przystawką siekającą do blendera. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy i smażymy paprykę do czasu aż puści kolor i zmięknie – 5-6 minut na średnim ogniu. Studzimy.
Zmielone mięso doprowadzamy do temperatury otoczenia, przekładamy oba jego rodzaje do miski. Dodajemy do mięsa starty na drobnych oczkach tarki ser, przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku, ostudzoną podsmażoną paprykę, posiekaną na mgiełkę natkę pietruszki , płatki chili i sól. Na suchej patelni prażymy koper włoski – powinien lekko zbrązowieć i a nasionka zaczną strzelać. Studzimy, mielimy w moździerzu na pył, dodajemy do mięsa.
Chleb kruszymy jak najdrobniej – można go też wrzucić do blendera, okruszki wtedy będą perfekcyjne. Przekładamy pokruszony chleb do osobnej miseczki i ścieramy do niego na tarce pół dużej cebuli. Dodajemy do chleba mleko albo śmietankę i dokładnie chleb w takiej miksturze nasączamy. Przekładamy zwilżone cebulowo-mleczne okruszki do miski z mięsem. Rozbijamy i rozkłócamy dwa jajka, wlewamy do mięsa i mieszamy wszystko razem dokładnie dłonią, żeby składniki i przyprawy równomiernie rozprowadziły się po mięsie. Nie wyrabiamy klopsa – to nie kiełbasa. Mieszamy wszystko tylko do równomiernego połączenia – klops będzie delikatny i puszysty.
Rozgrzewamy piekarnik do 180⁰C, grzanie góra-dół, bez termoobiegu. Blaszkę wykładamy w poprzek kawałkiem papieru do pieczenia – jego brzegi powinny sporo wystawać poza formę – dzięki temu łatwo będzie wyjąc klops. Blaszki niczym nie trzeba smarować ani osypywać, mięso jest tłuste – nie przywrze. Nakładamy do blaszki połowę mięsa i dokładnie mięso dociskamy, żeby w środku nie zrobiły się puste przestrzenie i pęcherze powietrza. Pośrodku rozkładamy pociętą w paski mozzarellę i przykrywamy pozostałym mięsem, znowu dokładnie je dociskając i zamykając ser wewnątrz.
Wyrównujemy wierzch klopsa dłonią i wstawiamy blaszkę na środkową półkę rozgrzanego piekarnika. Pieczemy przez 30 minut w 180⁰C – nie, klops aż tak szybko się nie upiecze – mięso i jajka mają się tylko zamknąć i mocno zlepić, a ten czas idealnie na to pozwala – łatwo klops po podpieczeniu wyjąć i przełożyć do formy z sosem, w której skończymy jego pieczenie.
Klops się piecze, pora na sos!
W rondlu rozgrzewamy 2 łyżki oliwy. Pozostałą połowę dużej cebuli drobno siekamy i szklimy na rozgrzanym tłuszczu. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek i smażymy do momentu aż straci swój surowy zapach. Wrzucamy pomidory z puszki, dodajemy suszone zioła i płatki chili. Puszką odmierzamy potrzebną ilość wody i wlewamy ją do rondla. Gotujemy wszystko na małym ogniu przez 8-10 minut, co jakiś czas mieszając. Jeśli pomidory jeszcze same się nie rozpadły, sos blendujemy blenderem-łapką. Próbujemy, dosalamy do smaku.
Sos przelewamy do ceramicznej lub szklanej formy do pieczenia. Po 30 minutach wyjmujemy z piekarnika blaszkę z klopsem i odlewamy z niej cały płyn, który podczas pieczenia wypuściło mięso (do zlewu). Wyjmujemy klops z blaszki trzymając za papierowe uszy na kuchenną deskę, następnie przekładamy go ostrożnie i już bez papieru do pomidorowego sosu. Wszystko razem wkładamy do piekarnika i pieczemy jeszcze 35 minut w 180⁰C, na środkowej półce.
Po upieczeniu klops kroimy na 1,5cm plastry – z tej wielkości foremki to około 12 porcji. Podałam go z ziemniaczanym puree, w którym zamiast masła użyłam bardziej pasującego do klopsa i pomidorowego sosu włoskiego, zielonego pesto. Boska wyżerka!
Po ostygnięciu i schłodzeniu w lodówce klops bez problemu daje się kroić w cienkie plastry – zostaje zwarty, nie kruszy się. W takiej formie można podać go na półmisku wędlin – będzie idealny do kanapek!
KLOPS, forma keksówka długości 25cm
- 500g mielonej wołowiny (mieszanka: udziec, łata, łopatka, antrykot)
- 500g mielonej wieprzowiny (mieszanka: szynka, karkówka, łopatka)
- 1 kulka mozzarelli z bawolego mleka
- 100g czerwonej papryki (waga po obraniu)
- 130g czerstwego chleba (u mnie chleb żytni z chia na zakwasie)
- ½ dużej cebuli (120g)
- 2 ząbki czosnku
- 3-4 łyżki mleka albo rzadkiej śmietanki 30%
- 25-30g startego parmezanu albo Pecorino Romano
- 2 jajka M
- 2 łyżki nasion kopru włoskiego (12g)
- 2 płaskie łyżeczki płatków chili (2,5g)
- 1 duży pęczek pietruszki ( z warzywniaka, nie 3 gałązki w folii z marketu!)
- 2 niepełne łyżeczki soli
SKŁADNIKI NA SOS MARINARA
- 1 puszka pomidorów bez skórki (400g)
- 2/3 puszki wody
- ½ dużej cebuli (120g)
- 2 ząbki czosnku
- 2 pełne łyżeczki mieszanki ziół włoskich
- 1 łyżeczka płatków chili
- sól







Drukuj



7 komentarzy na temat “Włoski klops w sosie pomidorowym – pieczeń rzymska na obiad lub na kanapkę”
Cudowny! Zapisuję do zrobienia po świętach!
Gdzie kupuje Pani dobrej jakości mięso? Jestem z małego miasteczka i nigdzie nie mogę dostać w miarę ekologicznego mięsa.
Małe miasteczka to też towarzystwo wsi- dużo łatwiej kupić dobre mięso, trzeba tylko poszukać, uwierz! 🙂 Popytaj naokoło, na pewno jest ktoś kto robi domowe wędliny, albo ma wędzarnie i kupuje sprawdzone mięso, albo ma jajka, kurczaki… Ja najczęściej zaopatrzam się w pobliskim rzeźniku albo w Selgrosie. Choć wolałabym na wsi – mnie akurat w drugą stronę za daleko 😉
Zrobiłam klops i kupiłam bilet w wiadomym kierunku 😏 zjadam ze stratą…na zimno.
Chyba tam na górze trochę idealizujecie tą wieś mięskiem płynącą 😉
Pol cebuli wazy 120g? Przyznam,ze nie widzialam cebuli wazacej prawie 1/4 kg,a moze zle zrozumialam przepis?
Dobrze zrozumiałaś – o cebulę ważącą 250g wcale nie jest tak trudno, ja np. mam duży problem żeby dostać mniejsze 😉
Świetny klops! Nawet mój mąż, który nie cierpi papryki się nim zajadał (twierdził, że jej nie czuć, ja uważam, że wprost przeciwnie, jej cudowny aromat jest doskonale wyczuwalny). To, co zostało – na kanapki. Pychota. I jeszcze został użyty jak kotlet do hamburgerów. Jedno danie, mnóstwo zastosowań. Oczywiście kulinarnych ;D